About Us // O Nas

my.jpg

Two friends cooking together, 4000 miles apart // Dwie przyjaciółki gotują razem, 6500km od siebie

Marysia: Poznałyśmy się pewnego słonecznego wrześniowego dnia, już trzynaście lat temu…

Oleńka: To było w Krakowie, więc mało prawdopodobne żeby dzień był słoneczny…

Marysia: To był pierwszy dzień drugiej klasy gimnazjum. Nigdy wcześniej nie chodziłam do szkoły w Polsce (nie licząc przedszkola u Sióstr Elżbietanek) i kiedy weszłam do klasy przy Michałowskiego byłam przerażona. Ciocia mnie uprzedzała, że Klasa IIB jest “żywa,” ale takiego chaosu się nie spodziewałam.

Oleńka: To podobna była “najżywsza klasa w historii szkoły”, ale ja nie pamiętam jak się poznałyśmy, tzn. dokładnego momentu. Chyba dosyć szybko się zaprzyjaźniłyśmy… Chociaż jak to się stało pozostanie dla mnie na zawsze zagadką. Byłaś bardzo porządna, świetnie się uczyłaś i dobrze prowadziłaś… a ja… no cóż…

Marysia: Moi rodzice się bali, że sprowadzisz mnie na złą drogę, a Twoi zawsze Cię wszędzie puszczali pod warunkiem, że ja tam też będę. Ale pomimo naszych odrębnych charakterów, miałyśmy sporo niezłych przygód. Np. pamiętasz, kiedy raz po szkole poszłyśmy do Ciebie do domu i czytałyśmy Konstytucję? Zamówiłyśmy wtedy pizzę z małżami, co było niezłym doświadczeniem kulinarnym dla kogoś, kto pochodzi z kolebki pizzy, czyli z Connecticut.

Oleńka: Pamiętam czytanie Konstytucji ale nie mam pojęcia dlaczego to robiłyśmy… Do tej pory nie jestem w stanie tknąć pizzy z owocami morza. U was takiej nie ma? U nas to normalne. Poza tym wydaje mi się, że mimo wszystko Włochy są kolebką pizzy :P

Marysia: Była też wyprawa do Katowic na koncert Cranberries, dla której Twój ojciec pokonał trasę Kraków-Katowice w 15 minut. A w trakcie koncertu Ty się oświadczałaś Dolores co dwie minuty.

Oleńka: Dodam, ze trasa Kraków-Katowice zajmuje normalnie godzinę :) Kocham Dolores po dziś dzień!

Ty przeżywałaś niespełnioną miłość do chłopaka ze Stanów, a ja przechodziłam przez wszelkie możliwe rozterki nastolatki. I obydwie byłyśmy fankami Jay’a i Cichego Boba, Blink182 i Nine Days

Marysia: Teraz oczywiście mamy o wiele bardziej wyrafinowany gust. A jeśli chodzi o Jay’a i Cichego Boba, to raczej Ty byłaś fanką, bo ja ich w ogóle nie znałam przed przeprowadzką do Krakowa :) Chyba zawsze byłaś bardziej na bieżąco niż ja jeśli chodzi o pop kulturę, amerykańską i inną.

Oleńka: Mów za siebie, ja nie mam wyrafinowanego gustu :P

Marysia: Ale od zawsze imponowałaś mi energią i spontanicznością!

Oleńka: Dla mnie niesamowite jest że przez te wszystkie lata udało nam się zostać w kontakcie i nawet jeśli nie widzimy się przez rok to kiedy wreszcie się spotkamy rozmawiamy jakbyśmy nie widziały się jeden dzień. Jesteś jedyną osobą na świecie z którą udało mi się zbudować taką relację.

Marysia: Przeżyłyśmy razem dużo kluczowych momentów życiowych. Na przykład Ty zorganizowałaś “porwanie” na moje pierwsze—i jak do tej pory jedyne—przyjęcie niespodziankę.

Oleńka: Byłaś świadkiem moich zaręczyn na wieży Eiffel’a.

Marysia: A nawet współorganizatorem!  

Oleńka: Ale nie zawsze razem gotowałyśmy…

Marysia: Miłość do gotowania rozwinęłyśmy osobno, ale jest to miła zbieżność naszych bardzo odmiennych charakterów.

Oleńka: A kiedy pierwszy raz razem gotowałyśmy?

Marysia: To było chyba kiedy mieszkałam we Francji i przyjechałam w odwiedziny do Krakowa, w 2010 r. Risotto z prawdziwkami, a na przystawkę…?

Oleńka: Jakaś sałatka ale nie pamiętam z czym. Pamiętam że kolacja była dziwna bo znajomi się o coś kłócili a my to wszystko olałyśmy i stałyśmy sobie razem przy kuchence przez większość wieczoru.

Marysia: I od tej pory za każdym razem kiedy się spotykamy, bierzemy się za jakieś ambitne menu.

Oleńka: Tak, najchętniej bardzo oldschoolowe polskie przepisy. Takie których przygotowanie zajmuje mnóstwo czasu.

Marysia: I to właśnie w trakcie przygotowania takiego dania, baraniny nadziewanej jabłkami i kozim serem, natchnęło nas do pisania bloga dzięki któremu możemy gotować razem nawet kiedy rozdziela nas ocean.

Oleńka: Myślę że to będzie bardzo ciekawa przygoda, szczególnie, że na co dzień gotujemy w zupełnie różnych stylach więc dzięki temu dowiemy się wiele o sobie nawzajem…

photo-6.JPG
photo-12.JPG
photo-16.JPG

Marysia: We met on a sunny September day, all of thirteen years ago—

Oleńka: It was in Cracow, so I highly doubt that it was sunny…

Marysia: It was the first day of eighth grade. I had never gone to school in Poland before (not counting preschool with the Sisters of St. Elizabeth), and when I walked into our classroom on Michałowskiego Street I was terrified. My aunt had warned me that Class IIB was “lively,” but I was not prepared for such chaos.

Oleńka: Apparently we were the “liveliest” class in the school’s history, but I don’t remember the exact moment when we met. I think we became friends almost right away, though how that happened will always remain a mystery to me. You were very proper, you did well in school and were very well-behaved, whereas I, well…

Marysia: My parents were terrified that you would corrupt me, and your parents would always let you go anywhere as long as I was going, too. Despite our divergent personalities, we had a lot of adventures together. Do you remember that one time when we went to your house after school and read the Polish constitution? We ordered pizza with mussels, which was quite an experience for me as someone who comes from the birthplace of pizza, that is, Connecticut.

Oleńka: I remember reading the constitution but I have no idea why we did it. To this day I am unable to bear the thought of pizza with seafood. Don’t you have that type of stuff? Here it’s completely normal. Besides, I’m pretty sure that Italy is the birthplace of pizza.

Marysia: There was also our expedition to Katowice for a Cranberries concert, when your dad covered the distance between Kraków and Katowice in 15 minutes. And during the concert you proposed to Dolores every two minutes.

Oleńka: Let me add that the trip from Kraków to Katowice usually takes an hour. I love Dolores to this day!

You were in the throes of an unrequited love for some guy in the States, and I was experiencing all kinds of teenage angst. And we were both fans of Jay and Silent Bob, Blink182, and Nine Days.

Marysia: Of course now we have much more refined taste. And when it comes to Jay and Silent Bob, it was really you who were the fan, since I’d never heard of them before I moved to Kraków! I think you’ve always been a lot more up to date on pop culture than me, American and otherwise.

Oleńka: Speak for yourself, I don’t have refined taste!

Marysia: But you’ve always impressed me with your energy and spontaneity!

Oleńka: I think it’s incredible that we’ve kept in touch for all these years and, even when we haven’t seen each other for an entire year, whenever we meet we pick right up as if we we’d seen each other just the other day. You’re the only person in the world I have that kind of relationship with. 

Marysia: We’ve experienced a lot of milestones together. You orchestrated the kidnapping for my first—and to-date only—surprise birthday party.

Oleńka: You were there when my husband proposed at the top of the Eiffel Tower.

Marysia: I was even a co-conspirator!

Oleńka: But we didn’t always cook together…

Marysia: Our love of cooking developed separately, but it’s a nice to have something we’re equally passionate about.

Oleńka: When was the first time we cooked together, anyway?

Marysia: I think it must have been when I was living in France and I came to visit Kraków, all the way back in 2010. Risotto with mushrooms, and what was the appetizer?

Oleńka: It was some kind of salad, but I don’t remember what exactly. I remember that it was a strange dinner party because all our friends were fighting about something, but we just ignored them and stood by the stove the whole evening.

Marysia: And since then whenever we see each other, we undertake some ambitious menu.

Oleńka: Yes, especially old school Polish recipes. The kind that take loads of time to prepare.

Marysia: And it was while we were slaving over just such a dish, lamb stuffed with apples and goat cheese, that we were inspired to write a blog that would let us cook together even when we’re an ocean apart.

Oleńka: I think this will be a very interesting adventure, especially because we have such different cooking styles. So I think we’ll end up learning a lot about each other…

© Basia Krzaklewska

© Basia Krzaklewska