Absolutnie wszystko co musisz wiedzieć o domowej pizzy

Kochana Marysiu,

Wiem, że strasznie długo nie pisałam, ale miałam ostatnio mnóstwo pracy, a do tego sporo innych problemów, ale pomyślałam że zamiast się tłumaczyć, powinnam zaoferować cos wyjątkowego, żeby z powrotem wkupić się w Twoje łaski. Postanowiłam się więc podzielić z Tobą czymś, czego nie nazwałabym przepisem, a raczej efektem długiej i żmudnej pracy.

Ale zacznijmy od początku. Kocham pizzę. Wiem, że to brzmi strasznie oklepanie, ale co poradzić? Serce nie sługa. Jem pizzę mniej więcej raz w tygodniu. W Krakowie jest sporo miejsc, gdzie można dostać pizzę znakomitej jakości, ale są to raczej restauracje, które nie oferują dostawy do domu. A nic nie może zastąpić spędzenia leniwego wieczoru w środku tygodnia leżąc w piżamie, oglądając ulubiony serial, jedząc pyszną pizzę i popijając ją kieliszkiem mocno schłodzonego różowego wina. Tu pojawia się problem – zamawiając pizzę najczęściej można trafić na gumowaty placek, który niewiele ma wspólnego ze swoim włoskim pierwowzorem.

Właśnie dlatego, już dawno temu zaczęłam opracowywać swój przepis i zebrałam kilka wskazówek, które pomogą Ci zrobić absolutnie najlepszą pizzę, jaką tylko da się zrobić w domu.

Jedyna zła wiadomość jest taka, że nie obędzie się bez odrobiny sprzętu. Do wyrobienia ciasta używam maszyny do chleba. Wydaje mi się, że można ją zastąpić robotem kuchennym, takim jak Kitchen Aid, ale nie dam sobie za to ręki uciąć, bo nigdy nie próbowałam. Moja maszyna do chleba ma specjalny program – wyrabia ciasto przez 30 minut, a następnie daje mu rosnąć leciutko je odgrzewając. Oczywiście, możesz wyrobić ciasto rękoma, ale to zajmuje dosyć dużo czasu i wymaga sporo siły, ponieważ ciasto musi być dobrze napowietrzone. Mówiąc szczerze, ja mam dosyć słabe ręce i nigdy nie udało mi się samodzielnie dorównać zdolnościom maszyny.

Drugim gadżetem, bez którego absolutnie się nie obejdzie jest kamień szamotowy do pieczenia pizzy. Domowy piekarnik nie jest w stanie osiągnąć temperatury zbliżonej do tej, która panuje w piecu do pizzy, a kamień pomaga te warunki zasymulować kumulując wysoką temperaturę i oddając ją ciastu. Poza tym jest to znakomita inwestycja, bo na kamieniu świetnie piecze się chleb, bułki, focaccię i inne cuda.

No ale do rzeczy!

Składniki na ciasto (na 2 pizze)

350 g mąki pszennej luksusowej lub specjalnej do pizzy, jeśli uda Ci się ją dostać

25 g świeżych drożdży (polecam „drożdże Babuni”) – rozpuszczonych w 250 ml ciepłej (nie gorącej!) wody

Pół łyżeczki soli

Łyżka oliwy z oliwek

 

Najpierw umieść wszystkie składniki w maszynie, która będzie wyrabiała ciasto i uruchom. Pamiętaj, żeby kilkukrotnie skontrolować ciasto – ma być dosyć luźne, ale nie może lepić się do rąk. Jeśli tak będzie, dosyp troszkę mąki. Pamiętaj, że po wyrobieniu ciasto musi odpoczywać przez godzinę w ciepłym miejscu i musi być przykryte.

Rozgrzej piekarnik do 250°C. Pamiętaj, żeby wsadzić zimny kamień do pizzy do zimnego piekarnika i rozgrzewać je razem. Inaczej może pęknąć. Pamiętaj też, żeby nie czyścić go żadnymi płynami, wodą, ani detergentami.

Przygotuj sos. Zazwyczaj sos do pizzy przyrządza się bardzo długo gotując pomidory, ale ja jestem na to stanowczo za leniwa. Używam pomidorów z puszki – całych, nie siekanych. Odsączam je, a następnie ugniatam rękami i dodaję szczyptę soli, łyżkę oliwy z oliwek i malutki, starty ząbek czosnku. I tyle. Kluczem jest tu jakość a nie ilość składników.

 

Do pizzy zawsze używaj świeżej mozzarelli z woreczka. Po prostu ją odsącz i pokrój w plastry. Ja zwykle zużywam 1,5 kulki na pizzę. Tarta mozzarella za bardzo wysycha podczas pieczenia i smakuje znacząco gorzej.

 

Jak chodzi o dodatki, pamiętaj że w tym wypadku mniej znaczy więcej i postaraj się użyć dwa, maksymalnie trzy. Inaczej pizza będzie za ciężka i nie wypiecze się jak należy. Ja zwykle wybieram jeden rodzaj włoskiej wędliny (salami Napoli, prosciutto cotto lub crudo itp.) i jedno warzywo (pieczarki, cebulę, paprykę, grillowane plastry bakłażana itp.)

Pamiętaj aby surowe wędliny, takie jak szynka parmeńska, kłaść na pizzy po jej upieczeniu. Inaczej będą nieapetycznie wyglądać i kiepsko smakować.

Czasem przed pieczeniem rozbijam też na środku pizzy jajko, ale wiem, że to trochę nieortodoksyjne podejście i nie każdemu musi odpowiadać.

Ostatnia rzecz, o jakiej musisz pamiętać to zioła. Celowo nie dodaję ich do sosu. Próbowałam na wiele sposobów i wnioski są następujące: zioła dodajemy po upieczeniu. Tyczy się to zarówno świeżej bazylii i suszonego oregano, które uwalnia niesamowity aromat – posypane na gorącą pizzę. Dodane do pieczenia po prostu się spali. Czego użyjesz to już twoja decyzja. Ja z lenistwa zazwyczaj używam tylko oregano.

Kiedy ciasto będzie gotowe oprósz je mąką i lekko zagnieć. Podziel je na 2 równe części i uformuj kulki. Zostaw pod przykryciem na następne 15 minut.

Następnie oprósz kuchenny blat mąką i rozwałkuj ciasto (jeżeli nie masz wałka, polecam butelkę po winie) aż będzie dosyć cienkie.

Wyciągnij kamień z piekarnika (najlepiej na metalowej kratce, tak żeby się nie poparzyć).

Ponieważ prawie na pewno nie masz wielkiej drewnianej łopaty do przenoszenia pizzy, najpierw przenieś na kamień samo ciasto i dopiero później dodaj składniki – sos, ser i inne dodatki.

Piecz pizzę przez około 10 minut, ale pamiętaj, że każdy piekarnik jest trochę inny więc musisz ją obserwować. Będzie gotowa, kiedy ser będzie bulgotał a brzegi leciutko się zezłocą, ale wciąż będą dosyć blade.

Kiedy pizza będzie gotowa posyp ją ziołami i odczekaj chwilę zanim ją pokroisz. W ten sposób odparuje ewentualny nadmiar wody z sosu i warzyw.

GOTOWE!

Zrobiło mi się z tego wpisu niezłe wypracowanie! Chyba w życiu się nad niczym tak nie napracowałam! No ale jak już się w czymś doskonalić, to co może być lepsze od pizzy??

Serwuj ze schłodzonym, różowym winem!

Ps. Mam nadzieję, że mi wybaczyłaś...?

Posted on September 1, 2015 and filed under Przepisy.